idę dalej w górę, w stronę centralnej części wyspy, oglądając się co chwilę na oddalające się wschodnie wybrzeże... Po lewej stronie widać bogatą roślinność na zboczach lawy wulkanu Gelfiser, w oddali widać szczyty wulkanów Cuddia del Gallo, Cuddia di Mida i Mantagna Grande (Wielkiej Góry) - najwyższego wzniesienia wyspy. Widać tereny uprawne - mieszkańcy wyspy to z reguły rolnicy i ogrodnicy, uprawiają głównie winorośl i kapary.
idę wciąż w górę, jeszcze widać wybrzeże po wschodniej stronie wyspy |
dammuso na zboczu |
oto moja woda i moje jedzenie ... oraz moje cierpienie gdy drobne igiełki wbiły mi się w palce i w wargę... |
patrzę w tył - z lewej skapo obrośnięte zbocze, z prawej bujna roślinność zbocza wulkanów |
patrzę przed siebie, i obraz się odwraca... |
ścieżka którą idę w górę, już nie tak stromo jak wcześniej |
zwały lawy i góry po lewej ręce |
obrośnięte drzewami i krzewami zwały lawy. Czy ten słup na horyzoncie to Montagna Grande? Tego nie wiem, ale jest tam gdzieś... |
ten drogowskaz mówi, że do Montagna Grande jest 3,5 godziny drogi, ale ja tam się nie wybieram |
zatoka Cala Cinque Denti widziana z góry, z latarnia morską do której chciałam dojść |
jeszcze widać z góry morze, i pojawia się maleńki znak jeziora |
roślinność porastająca te zbocza |
pola uprawne, otoczone kamiennym murem |
pełne lawy zbocza wulkanów, a w dolinie budynki mieszkalne |
jestem już na najwyższym poziomie tego punktu wyspy, widać grupy zabudowań |
i oto pojawia się morze po zachodniej stronie wyspy! |
zamieszkały? porzucony? nie wiadomo |
skrzyżowanie - wybieram drogę w dół, licząc że dojdę do jakiegoś miasteczka, sklepu, wody, że znajdę coś do jedzenia... |
jardina, chroniąca przed wiatrem drzewo |
jedyna jaką znalazłam, drogocenna, wymarzona ... STUDNIA!!! |
|